|
Razem z Agnieszką - również Polka będąca w Ghanie, Bobim i Petrą - Rumunami pracującymi w Akrze zrobiliśmy w czwartek wieczór Polsko - Rumuński. Hitem były gołąbki, polenta, koreczki na bazie oscypka, oliwek i kabanosów oraz oczywiście najlepsza z polskich wódek... Żóbrówka. Znaczy sie Bizon Vodka, bo kupiona w Ghanie.
Wszyscy się zajadali specjałami naszych kuchni. Koreczki zeszły na pniu jako starter, pollenta była przepyszna a deser w postaci naleśników z musem orzechowo - czekoladowym rewelacyjne. Dla niewtajemniczonych powiem tylko, że pollenta to taka lasagnia po rumuńsku z dużą ilością sera. Bardzo ciekawe przeżycie smakowe.
Udało mi się też obalić występujący w Polsce mit o potakiwaniu głowami na tak a mówieniu nie przez Węgrów. Petra jest Rumunką, ale jednocześnie reprezentuje Węgierską mniejszość narodową i właśnie ona mi wytłumaczyła, że oni tak nie robią, tylko Bułgarzy. Dziwne to wszystko, ale chyba można jej wierzyć. Choć co do tych Bułgarów przekonany też nie jestem, bo paru poznałem w swoim życiu i nikt takich gestów nie robił, więc chyba w ogóle takie zachowanie nie istnieje, albo jest marginalnym zjawiskiem.
Inna sprawa, to picie alkoholu, zwłaszcza wysoko procentowego w klimacie Ghanijskim. Jak wszyscy wiemy alkohol odwadnia, więc w klimacie tropikalnym jest to zabójstwo. Zwłaszcza po wysiłku. Niestety głupota ludzka nie zna granic i korzystając z okazji wieczoru wypiłem 3 kieliszki, co skończyło się dla mnie straszliwym kacem kolejnego dnia, mimo tego że były to tylko trzy. Wstyd mi za siebie strasznie, bo pochodzę z tzw. tutaj VODKA REGION a plamę dałem po całości, ale co zrobić... Przynajmniej już teraz wiem dlaczego tutejsi ludzie nie piją prawie w ogóle alkoholu.
Wszyscy się zajadali specjałami naszych kuchni. Koreczki zeszły na pniu jako starter, pollenta była przepyszna a deser w postaci naleśników z musem orzechowo - czekoladowym rewelacyjne. Dla niewtajemniczonych powiem tylko, że pollenta to taka lasagnia po rumuńsku z dużą ilością sera. Bardzo ciekawe przeżycie smakowe.
Udało mi się też obalić występujący w Polsce mit o potakiwaniu głowami na tak a mówieniu nie przez Węgrów. Petra jest Rumunką, ale jednocześnie reprezentuje Węgierską mniejszość narodową i właśnie ona mi wytłumaczyła, że oni tak nie robią, tylko Bułgarzy. Dziwne to wszystko, ale chyba można jej wierzyć. Choć co do tych Bułgarów przekonany też nie jestem, bo paru poznałem w swoim życiu i nikt takich gestów nie robił, więc chyba w ogóle takie zachowanie nie istnieje, albo jest marginalnym zjawiskiem.
Inna sprawa, to picie alkoholu, zwłaszcza wysoko procentowego w klimacie Ghanijskim. Jak wszyscy wiemy alkohol odwadnia, więc w klimacie tropikalnym jest to zabójstwo. Zwłaszcza po wysiłku. Niestety głupota ludzka nie zna granic i korzystając z okazji wieczoru wypiłem 3 kieliszki, co skończyło się dla mnie straszliwym kacem kolejnego dnia, mimo tego że były to tylko trzy. Wstyd mi za siebie strasznie, bo pochodzę z tzw. tutaj VODKA REGION a plamę dałem po całości, ale co zrobić... Przynajmniej już teraz wiem dlaczego tutejsi ludzie nie piją prawie w ogóle alkoholu.